Był taki moment w moim życiu, że oprócz mądrych wpisów pisałam również wiersze. Jeżeli lubisz poezję (nie wiem czy moje wiersze można tak nazwać😊 to zapraszam. Poezja lepiej trafia do człowieka, metafora sprawia, że ludzie bardziej rozumieją świat.

Wolność
Wolność to właśnie lubię
Zniewolenie przychodzi w każdym przedmiocie, osobie
Nie mogę na to pozwolić sobie
Czuję, że się duszę
Złość i niemoc ogarniają mą duszę
Dużo myślę i męczę się prawie
Kalać się tak samej, toż to bezprawie!
Zachowuje jednak jeszcze cząstkę siebie
I celebruje te chwilę
By mieć ich jeszcze więcej i więcej dla siebie

KANGUR
Kangura widzieć to wielka rzadkość
Dlatego oczu swych oderwać nie mogłam
Od siedzi sobie i dzieciątko nosi w torbie
Dziecię spokojne, śpi sobie
Ojciec dumny siedzi
Na dziecko w chuście spogląda
Czy oby bezpieczne?
Czy oby spokojne ?
Tak!
Takiego ojca mieć to wielki skarb
Marzy mi się w końcu widzieć więcej takich kangurów

Jesień
Jesień w parku spotkałam
Rudowłosa – roześmiana
Jeszcze trochę niewyspana
Parę listków włosami strąciła
Tańczyła z podmuchem wiatru
Od taka młoda dama

Wojna myślowa
W każdym z nas są dwie osoby
Jedna – obrońca wszystkiego – Bojąca
Druga – ciekawa świata – Walcząca
Bojąca, ostrzegająca, kocha znane tereny
Przed zmianami krzyczy i się broni
Walcząca – wychodzi nowością na spotkanie
Czeka na nowe doznanie
Nieustanie poszukująca, czytająca, podróżująca
Którą z nich dopuścisz do głosu?
Zostaniesz w swej znanej przestrzeni
Ze znaną Bojącą?
Czy podbijesz świat z osobą Walczącą?

Umysł
Umysł moim wrogiem jest
Pierwotniak nastawiony tylko na przeżycie
Przetrwać, a nie podbijać życie
Muszę uważać na niego – boidudutka jednego

Teraźniejszość
Zatopić się w dniu dzisiejszym
Nie czekać, – bo nie ma na co
Wszystko, co chcesz już masz
Tylko zauważ to
Zajrzyj do środka siebie,
Siebie samego
I zaakceptuj tego, kogo tam spotkasz
Zaakceptuj wszystko,
Wszystkie twoje braki i zalety
Doskonałością jesteś sam w sobie
Jeśli zaakceptujesz, jeśli przyjmiesz
Siebie samego
Przyjcie uspokojenie, przyjdzie wybawienie
A później radość życia.
Radość z teraźniejszości – i nowego odkrycia.

Co dzisiaj chcę?
Wiem – zdecydowanie i z uporem maniaka wezmę to –
Pomóż mi w tym Panie
Bo dzisiaj jestem mądrzejsza
Dzisiaj – jestem silniejsza
Dzisiaj wiem, czego chcę
Dzisiaj – nikt nie będzie próbował zmieniać mnie
Wiem, czego od życia oczekuje –
Jestem zdecydowana i pewna swego
Czego?
Życia szczęśliwego!!

Pragnienie serca
Pragnienie serca i duszy
Które tylko Ciebie poruszy
Schowane gdzieś głęboko tam
Na trzecim zakręcie lewej komory
Czasami wychodzi z ukrycia
Daje upust emocjom i łzą
Krzyczy, że jest, – że tego potrzebuje do szczęścia do życia
Pozwalasz mu – niech się wykrzyczy
W końcu zaśnie z bezsilności i z żałości
Gdy pójdzie spać – Ty wrócisz do rzeczywistości

Moja niedziela
Moja niedziela – spokojna niedziela
Mieszają się dźwięki i zapachy
Zapach deszczu z zapachem kawy
Dźwięki burzy za oknem z
Vivaldim w radiu
Moja niedziela – spokojna niedziela
Takich dni też mi potrzeba

Dom
To nie miejsce, dom to stan – stan umysłu
Dom to atmosfera przynależności i szczęścia
To bezpieczeństwo – to schronienie
To komfort bycia, bycia sobą i spokój ducha
Dom to muzyka i książka
Coś znanego, lubianego
To rozmowy, bliskie i intymne
Dom to życie trochę dziwne
– to radość odwiedzin i niezapowiedzianych gośc
Dom to dobre jedzenie, to gościny i biesiada
To zapachy – pieczonego chleba, świeżych kwiatów, powietrza
Dom to drzwi otwarte czekające na przybysza
Dom to śmiech dziecka
To płacz z emocji, z bezsilności
Dom to oczyszczenie, przytulenie, – dom to miłość

Emocje i zapachy
Odbieram świat zapachami i emocjami
Czytam wszystko w pół słowa
Chce czuć zapach pieczonego chleb i ciasta w domu
Chce tańczyć i śpiewać
Słyszeć tupot bosych stópek po podłodze
Zapalić świeczkę chłodnym wieczorem
Żyć swoim i czyimś domem ….

Pan w pustym mieszkaniu
Siedzi sobie Pan w pustym mieszkaniu
Dumny jest – piękne mieszkanie
Duże mieszkanie
Cóż z tego
Smutny Pan – samotny pan
Zimne mieszkanie – puste mieszkanie

Wyjdź za mnie – kontra Stań przy mnie
Słowa wyjdź za mnie – cóż to znaczy?
Wyjdź – wyjdź z czego ?
Ze stanu obecnego ?
Pozostaw rodzinę i swoje życie,
Zostaw nazwisko i wszystko?
Wyjdź – wyjdź mi na spotkanie ?
Gdzie wyjdź? – wyjdź za mnie
Za mnie – dlaczego za mnie?
Nie przed Tobą , nie obok Ciebie – tylko wyjdź za Ciebie
Czyli stać za Tobą?
Za Tobą stać  i podążać teraz?
Wyjdź za mnie – czyli idź za mną?
Dlaczego za Tobą? A nie obok Ciebie?
Dobre pytanie na dzisiaj to – czy staniesz przy mnie
Przy mym boku – by razem życiu dotrzymać kroku.
Iść razem, ręka w rękę,  podziwiać i zwiedzać świat
By nikt, nikomu nie przysłaniał widoku
Razem – drogą wspólnie obraną i wspólnie wybraną
Czyli –  Czy staniesz  przy mnie?
– To, to jest dobre pytanie.

Prostota
Obrażana, że nieskomplikowana
– o prostactwo oskarżana
Że taka, taka łatwa – łatwa do rozszyfrowania
W dzisiejszym świecie  – raczej zapomniana
Ufna, szczera, dobra
Wszystko mówiąca – Prota istota
Po prostu – Prostota

Miłość nad mądrością
Co silniejsze? – miłość czy mądrość
W swojej krasie i starości
Obie walczą dumne damy
Obie piękne – obie inne wartości przedstawiają
Argumentami się wymieniają
Spierają się która pierwsza była na świecie
Która pierwszeństwo ma w człowiecze
Walczą dumnie, walczą mądrze, sprawiedliwie
I uczciwie, mądrze uważając na swe uczucia
Czy dojdą do kompromisu i pogodzą się
Wypełniając jedna drugą – wspierając się?
Trudno dość do takiej harmonii
Może im uda się – uzupełnić się i walczyć o wspólne dobro
Szczęście człowieka

Odcinam się
Czy dało by się od  tak odciąć się
Odciąć się od wszystkiego
Nie wpuścić nikogo do życia mego
Żyć sobie po cichutku i pomalutku
Gdzieś na uboczu
Patrzeć jak trawa rośnie, jak bąk na kwiatku siada
Jak babcia dzieciom bajki opowiada
Tak po cichutku – tak pomalutku
Odcinam się
I uciekam – uciekam stąd

Za bardzo
Czy można chcieć za bardzo
– czy można chcieć za szybko
Czerpie zachłannie – gdy tylko mogę
Biorę – spijam śmietankę
Śmietankę rozkoszy

Inaczej
Rozczarowanie z przerażeniem
Dopadły mnie
Przerażenie – że nie uda się
Że tylko tak wydaje mi się
Że łatwo wierzę, za szybko chcę
Za mało widzę, za dużo marzę
Za dużo czuję
Da się inaczej?
Gdy serce wyrywa się ….

Jesień
Mienią się czerwienią i żółcią
Słońce się w nich przegląda
Dzieciństwo jesieni
Liście ganiają się po parku
Zabawę w berka sobie urządziły
Sady obfitością ludzi zaskoczyły
Jesień dojrzała
Wiatr strąca już liście z drzew
Pojawiły się pierwsze zmarszczki
Zmarszczki jesieni
Rysowane gałęziami
Rysowane wspomnieniami
Jesień – jesień już zamarzła

…..
Z zapachem deszczu
Z zapachem liści
Przyszedłeś
Z szumem wiatru
Z kroplą deszczu
Przyszedłeś
Z żółtym liściem
Z dniem pochmurnym
Przyszedłeś
Ze słońcem gorącym
Z szumem fal
Odejdziesz ?

Przemijanie
Świat nas uczy przemijania
Wiosna – lato – jesień – w życiu tańczą
Coś po sobie następuje
Ocieplenie i zamarzanie
Rozkwitajmy
Trwajmy w wiośnie życia

Zaplątanie
Zaplątanie – to taki sobie stan
Porządek w chaosie – paradoks
Ile słowa znaczą dziś?
Ile jeszcze musze odkryć, poukładać?
By się wyrwać , a może rozplątać
Rozplątać z zaplątania i słów pomieszania, przewartościowani

Pasja
Gdy ją odkryjesz – nie wiesz kiedy
Zawładnie Tobą
Zaczynasz spędzać z nią coraz więcej czasu
Lubisz to, wykradasz  się  codzienności
By z nią być
Być ze swoją Pasją
Dla niej zrobisz bardzo dużo
Uwielbiasz się nią bawić
A ona rozkwita i pyta co jeszcze jej dasz
Twoja Pasja
Pasja – rodzaj żeński
Wymagająca i często przysłania świat

Przekonanie
Słoneczne dni i morski wiatr
Działanie dla mnie i siła twa
Moc przekonania, że się da
Że się uda podbić i zmieniać świat
Świat naszych i innych dni
To my uczynimy

Zakręcone
Jaka miłość być powinna ?
Jaką miłość chcę dziś dać?
Może chce wziąć tego co nie miałam
Skoro kocha się za nic to
Nie ma powodu do kochania
Nie ma powodu do rozstania
Dziwne to relację
zakręcone z lekka

Po siedemdziesiątce
Widziałam dzisiaj parę zakochaną
On położył jej rękę na ramieniu
Popatrzył z uznaniem i miłością
Para zakochana po siedemdziesiątce
Siwy Pan i Pani
On za nią torby nosi
Pocałuje, podtrzyma, przeprosi
Czas się dla nich zatrzymał
Dla siebie są wciąż młodzi
Siwy Pan i Pani
Mają miłość po siedemdziesiątce

Zapach cienia
Cienie nasze tańczące
Byłeś cieniem na ścianie
Tańczącym, tańczącym z innym cieniem
Zniknął cień wraz z nocą
Został tylko zapach
Zapach cienia

Tańczę
Muzyczny trans ogarnia mnie
Czas ucieka – żyć się chcę
Łapać chwile w locie
Tańczę wyzwolona
Tańczę ukojona
Tańczę …
Jednym z muzyką jestem
Czuję ją wyraźnie
W każdym rymnie
W każdej nucie
Jesteśmy jednym ….

Miłość a wolność
O wolności w miłości
Rezygnacji z siebie
Z siebie samego dla dobra drugiego
Czym jest wolność w miłości?
Czy istnieje coś takiego
By mieć człowieka ukochanego
I czekać tylko na miłość Jego
Nie oczekując nic w zamian ….

Wyobraźnia
Blask nocy przyniósł Cię
Świt mi Cię odebrał
Zostawiłeś zapach na poduszce
I wirujące wspomnienie
A może to sen był
Może wcale Cię tu nie było
Może to tylko moja wyobraźnia

Od nowa
Zaczynać od nowa
Zaczynać od działania i pojednania
Pojednania ze sobą i swoją drugą połową
Zaczynać od nowa
Mieć jasną wizję i cel
Zaczynać wciąż od nowa
Budować nowy dzień

Przepis
Zbłądzić , żeby zrozumieć, że coś nie działa
Zatrzymać się – pomyśleć !
Pomyśleć nad zmianami w działaniu
Wprowadzić w życie zmiany
Aż w końcu osiągnąć sukces
Jeżeli stoisz  – o tym się nie przekonasz
Działanie jest kluczem do sukcesu !

Mimo wszystko
Mimo potknięć  – chcę
Mimo porażki – chcę
Mimo wszystko – chcę działać
I uszczęśliwiać świat
Wlać kropelkę dobroci
Rozpalić radość w każdym po troszeczku
Mimo wszystko

Bezinteresownie
Dać siebie – bezinteresownie
Przeniknąć Twoją codzienność
Wejść w prozę życia – bezinteresownie
Nie żądając nic w zmian
Po prostu być i już

Nasycić się Twoim widokiem
Wstać rano by nasycić się Twoim widokiem
W śpiewie ptaków
W szumie liści
W matce z dzieckiem na ręku
Wszędzie Boże jesteś
W promieniach słońca
W każdym źdźble trawy
Wstać rano – by nasycić się Twoim widokiem
Jak budzisz przyrodę do życia
Zatonąć w natury spokoju

Duma kobiety
Jeśli kobieta czuje rozstanie
Czemu nie powie
– niech się tak stanie.
I sama nie odejdzie
Z głową podniesioną
Godnością i dumą – nienaruszoną.
Ma zawsze być powodem to powrotów  jego
Mężczyzny jedynego
Nie zaś do pozostania
I życia przegrania…

„Mogę być na dnie rozpaczy, ale nie wolno pozwolić, aby ktokolwiek zobaczył mnie bez maski dobrze wychowanej kobiety” Lisa See  „Kwiat śniegu i sekretny wachlarz”

Myśl

Im więcej obserwuje
Tym kolorowszy świat dostrzegam
Widzę więcej
Słyszę więcej
Interpretuję znaki – różnice
I podobieństwa zarazem
Czuje więcej
Jesteśmy swoim obrazem
Co chcesz – przyciągniesz
Do życia swojego
Myśl jest Twoim wyrazem

Podstawy
Po co mamy wartości?
Co nam dają, że gdy tylko coś zgubimy
Źle się czujemy
Życie wtedy takie inne
Niczyje
A czyje?
Pomieszane
Może trochę pogubione
Przypomnij sobie co jest ważne
Co daje harmonię i radość
I wróć do podstaw, do korzeni
A życie się odmieni
Na swoje tory wejdzie z powrotem

Pudełko
A żeby się do nas stópki uśmiechały
Nosiły mnie po świecie
Jak małe dziecię
Brały liście do góry
I patrzyły w chmury
Obłoczki zgadywało
Gdzie nasze dziecięce radości?
Gdzie mamy schowane pudełko dziecinności?

Więcej pokory
Zrozumienie, życia docenienie
Wiem, że jesteś
Wiem, że czuwasz
Krzywdy sobie zrobić nie mogę
W Tobie mam osłonę
W Tobie odpocznienie
W Tobie wybawienie i ukojenie
Siłą moją jesteś Ty Dobry Boże
Daj mi przeżyć życie w większej pokorze
W Twoim osłonieniu, w Twoim odkupieniu

Pozytywny stan
Absolutnie dobrze czuje się
Biorę życie bez boleśnie
Witam każdy dzień
Każdy wschód słońca
Z większą ciekawością
Z niecierpliwością
Dziecka małego
I z wielką radością

Lustro
Życie jest inspiracją
Połączoną nacją
Wokół źródeł mnóstwo
Tylko Twoje życie jak lustro
Pokazuje, co robimy
Czy czerpiemy
Czy tylko żyjemy
I czas marnujemy?

Zmiana
Jeżeli czujesz, jeżeli wiesz
To jest Twój czas
Twoje miejsce
Twoje działanie
Życia brania i zmieniania
Coraz więcej z siebie dawania

Praca
Skoro początkiem jest myśl
To myślę intensywnie
Znudziło mnie życie prymitywne
Chcę więcej od dziś!
Wymagać od siebie czas zacząć
Nie mogę dać, tego czego nie mam
A dawać chce dużo
Więc dużo pracy czeka mnie

Działanie
Co to jest działanie?
Działanie to dawanie
Działanie to otrzymywanie
Działanie w zgodzie z sobą samym
Jest kluczem do celu
I marzeń wielu

Rozprawka
W czym tkwi problem człowieka?
Że czasem na próżno czeka
Że myli relację swoje
Że nie wie czego chce
Marzy o czerwieni
A tkwi w błękicie
Nie myśli i przyjmuje życie
Przyjmuje – nie kieruje
Kierowanie wynika z męskości
Wynika z odpowiedzialności
A ty wszystko takie rozbabrane
Do góry nogami powywracane
Mdłe i niezdecydowane

Zachcianki
W pędzie wszystkiego
Często zapominamy najważniejszego
Zapominamy o sobie.
Czy dbam o moje Ja?
Czy wiem czego chcę?
Często spełniam zachcianki
Czyje
Czy moje?
Czy świata całego
Niezłomnego

Sobotnia fraszka
W sobotni wieczór
Mierzę się sama ze sobą
Doznaje oczyszczenia
Wiadomego przebaczenia
I jasnego widzenia
W sobotni wieczór
Upijam się z najlepszą osobą
Upijam się z samą sobą
Bo cóż jest w tym zdrożnego
By upić kogoś fajnego
I rozmawiać z kimś o podobnych poglądach
Podobnym usposobieniu
W oka mgnieniu
Wylądujemy w łóżku
I zaśniemy z przepicia
Topiąc smutki życia

Cisza

Cisza i ja …
Niech ta cisza trwa
Chce usłyszeć Cie Panie
Usłyszeć Twoje wołanie
A tu tylko cisza
Znów Cię nikt nie usłyszał …

Linia
Życie przemijające
Życie uciekające
Każdy chciałby poruszać się
Po lini życia, do przodu, do tyłu
Coś zatrzymać, coś wyciąć
Przewinąć
– nie da się
Staje na tej taśmie
Co widzę
Czy dzisiaj ma dusza zaśnie ?
Czy będzie męczyć się we śnie

Ślad
To co zostaje – to ślad
Ślad po Twoim życiu
Może spędzonym w ukryciu
Nie chowaj się – wyjdź
I dobrze czyń, zostaw ścieżkę
Swą w każdym po troszeczku
Zapal płomień dobroci …

Tchnienie
Przychodzi czas i już wiesz
Przychodzi dzień i już nie boisz się
Czekasz na wybawienie
– Twoje ostatnie tchnienie

Centra handlowe

Centra handlowe – zbiegowiska targowe
Co ludzie wymyślili i trochę przesadzili
Mini, Maksi, hiper, makro
Może kino, może kawa
Znajdzie się to i dobra zabawa
Czy prawdziwa, czy oszukana ?
Konsumpcjonizm kwitnie zdrowo
A gdzie wartości?
Kto to słyszał by przy niedzieli
Jeść łapczywie hamburgery
Rozmowy przy obiedzie przeszły do lamusa
Wolimy iść do Hipermarketusa !
Gdzie piosenka, gdzie śpiew jakiś
Gry, zabawy zespołowe
Naturalne życie zdrowe
Czy już zawsze tak będziemy w owczym pędzie
Gnać już wszędzie, gdzie promocja
Gdzie nagroda, to reklama jest gotowa
Oszukuje życie nasze i marnuje cenny czas
Mam nadziej, że jednak się uratujemy
I konsumpcji tak łatwo się nie poddajemy

Miniony czas
Miłości napotkane, miłości przegrane
Każda w sercu zostawia ślad
I myśl czasem wraca – od tak
Coś się przypomni, słowo, piosenki melodia
Uśmiech na twarzy wywoła
I idziesz dalej
To co było, nie będzie
Co jest, ważne jest
Żalu nie noś w sobie
Że coś się skończyło
Dobrze, że było
I życie Ci umiliło
Żyj chwilą teraz
Nie patrz przeszłości w oczy
Bo przeszłość zdradliwa jest
I może pochłonąć cię

Doskonałość
Piękna, gładka, doskonałość
Niemożliwe do osiągnięcia
Nudna i zadziwiająca
Wszystkie pragnienia w sobie skupiająca

Doskonałość
Aż te ciało umęczone
Starsznie wychudzone
Policzyć można wszystkie kostki
By nauczyć sie miłostki do siebie
Brzydkie i wychódłe i te włosy
Które zawsze rosną nie tam gdzie trzeba
Ale, żeby chodź przez chwile w oka
Mgnieniu stać się muzą na kamieniu
I dostąpić we swej złości
Chodź trochę doskonałośći

Doskonałość, czym że jesteś ??
Gonić Ciebie całe życie trzeba
A Ty się zmieniasz i uciekasz
Z każdym rokiem jesteś inna
Raz lubisz gładkie raz poszarpane
Raz chude raz rubensoskie kształty wsztkim znane

Doskonałość, gdzie teraz jesteś?
Raz krzywe, raz prostę
Raz łagodne raz ostrę
Doskonałość !!!???
Kim, że jesteś ??

Zniewolenie
Zniewolenie mnie ogarnia
Naczynia w zlewie, pranie
Dosyć tego śmiecia
Wolna chce się stać od wszystkiego
Wsiąść do pociągu bylejakiego
Nie mieć telefonu ani laptopa
Chce biegać, skakać po błotach
Nie pytać, nie wiedzieć,
Po prostu być i żyć

Ktoś
Przyjdź i nawiedź mnie
Przyjdź i uwolnji mnie
Oczyść mą duszę i ciało
Wejdź i napełnij mnie
Kimkolwiek jesteś dziś….

Kobieta
Kobieta ostoja świata
Ewo matko wszystkich ludzi
Gdzie jesteś, płodna czaro ?
Szowinizm, fenimizn
Dobrze sie skryłaś
A może już nie ….

Pan w autobusie
Tatułaże zdobią twe ciało
Widać, że ich ci ciągle mało i mało
Każdy swe znaczenie ma
W nich twa siła i inność twa
Jedna rzecz jednak godna zastanowienia
Róża na połowie twego przedramienia
Twarz twoja dzika i zła
Trochę zwierzę przypomina
Dwa kolczyki z warg wystają
Niczym Kły postarach dają
Jednak coś normalnego wkradło się w Twój wizerunek …..
Złota obrączka
Czyszbyś zyskał jakiejś kobiety szacunek ??
Czy pokochała Cię za twą inność?
A może dostrzegła w twym pomalowanym ciele zalet i wrażliwości wiele
Miłość różne ma oblicza,
Nieobliczalna jest, ma gest

Rudzielec
Dziewczynkę dzisiaj spotkałam
Od takie dziewczę zbuntowane
Włosy miała na rudo pomalowane
„Lalkę” czytała w czasie drogi
Mądre spojrzenie i bystre oczy
Wolność w niej była straszna
Aż zazdrość ścisnęła lekka
By mieć znów twarz dziecka
Nosić buty w różnym kolorze
I mieć wszystko w głębokiej norze

Cierpliwość
Mieć Cię przy sobie to wielka szkoła przetrwania, cierpliwości się uczę i bronię przed krwią zalania
Czy długo jeszcze wytrzyma cierpliwość ma
Czy pęknie i pójdzie sobie od tak
W pusty i samotny świat

Rozstanie
Stoję obok, jestem tu i coż z tego ?
Co będziemy robić za pół roku ?
Ty swoje ja swoje – znosić świata znoje
Cóż z tego , że każde z nas będzie miało wtedy innego ….

Naga
Odkryłam przed Tobą wszystko
Całą duszę i ciało
Marzenia, pragnienia, zachcianki
Nie ma słów do tej rymowanki
Znasz mnie całą
Stoję przed Tobą naga
Okrywasz mnie kołdrą  pocałunków
Spojrzeń i zachwytów
Choć naga, bogata jestem
Choć naga, ubrana jestem

Pewność
Pewność, że jesteś
Pewność, że będziesz
Czy to możliwe tak wierzyć i ufać?
Bądź   …

Dziękuję Ci
Dziękuję Ci, że jesteś uparty
Dziękuję Ci, że mnie wybawiłeś od samotności
Od zgryzoty codzienności i beznadziejności

Dziękuje Ci, że nauczyłeś mnie Kochać
Tak po prostu nie oczekując nic w zamian
Dzięki Tobie mogę się śmiać
I zapomnieć w sercu ran

Dziękuje za Twoją Miłość
Za wytrwanie, cierpliwość
Dziękuje za Twoją wrażliwość
Za Twoje słowa i gesty
Dziękuję ze jesteś  przy mnie

Miłostki 

Czy pierwsza miłość ostatnia się stanie ??
Tak bardzo bym chciała w to wierzyć…. Kochanie…??
Dni do spotkania liczymy oboje
Co się stanie gdy w końcu oczy nasze się spotkają??
Znajome gesty, słowa
Czy nasza miłość będzie gotowa?
Chciałabym zatonąć w Twoich ramionach
I poczuć się tak jak bym była w wielkiej podroży
I własnie wróciła do domu …

Wzbudzisz nadziej i zostawisz jak zwykle??
Zrozumiałeś coś ?? czy nadal los?

Intrygi
Dla tych kilku intryg
Dla kilku słów….
Pocałunków gestów, snów…
Widzieć Cie chyba nie mam ochoty
Bo zmuszasz me serce by szybciej bilo
Gdy tylko Ciebie zobaczy
Dziwne to wszystko….
Mam kogoś a myślę o Tobie
Tak trudno już nawet ufać sobie
Wszystko burzysz, wszystko niszczysz w proch
Jedno spojrzenie i och……

Kradzież 

To nie takie proste zapomnieć i juz
Za dużo emocji, uczuć
Za dużo pocałunków, gestów, słów
Chciałam serce skraść Ci
Lecz chyba Ty skradłeś moje
I oddać nie chcesz

Zaproszenie
Wejdź do mojego życia
Zapraszam Cię
Z Twoją pewnością siebie
Z całym bagażem wad i zalet
Wejdź i rozgość się
Czy przyjmiesz me zaproszenie??
Uratujesz mnie i siebie??

Erotyk
Fantazje erotyczne snuja się same
Wiodą me dłonie w miejsca przeze mnie poznane
Jesteś wszędzie czuje Cię wyraźnie
Zamykam oczy by zatonąć
W długim orgazmie

Nasza moc
Z czego moc czerpiemy?
Czy z tego co dajemy?
A może, z tego co otrzymujemy ?
Każdy inne źródło ma
Napełnienia i przemyślenia
Pielęgnować trzeba nam
To co otrzymujemy w darzę
Zanurzmy się w dobroci czarze

Chwilo trwaj!
 Jak można przejść obok drzewa
Nie zachwycając się jego widokiem?
Nie cieszyć się z promieni
Słonecznych opływających na twarz
Małe rzeczy nasze, czy widzimy?
Czy czujemy?
Zagubieni, roztargnieni
Codzienności nie widzimy
Magicznej i zwykłej w swej istocie
I prostocie

Skrucha
Czy przyjmiesz mnie taką?
Popapraną, pobrudzoną
W grzechu swoim zanurzoną
Czy przyjmiesz mnie taką?
Poszarpaną, zmęczoną
Upartą w życiu chęci układać po swojemu
Czy przyjmiesz mnie taką?
Jaką?
Głuchą na Twoje wołania
Pukania i znaków dawania
Ślepą i niedowidzącą
Pism Twych nieczytającą
Czy przejmiesz mnie taką?
Jaką? Już pokorną, już proszącą
Życie Tobie oddającą
Zawierzającą
Czy przyjmiesz mnie taką ?

Bezradność Anioła Stróża
Cóż ja biedny począć mam
I patrzę i chronię
Krzyczę i upominam
Bezradny…
Człowiek uparty i tak swoje robi
Nie słucha, nie widzi
Życiu swojemu szkodzi
Ja chodzę, ja proszę !
Kłody za nim podnoszę
Upominam i przypominam
Nie słyszy….
Swoje wie
Gdy trwoga do Boga
Ruszy się
Przez chwilę pamięta, przez  chwilę
Współpraca pełna – wydaje się
Ale człowiek, znów błądzi
I na złe ścieżki wchodzi
Mimo, że jestem, mimo, że wołam
On swoje wie
Natura uparta, nie pozwala mu
ze mną zgodzić się.
I tak przeminie ten ziemski czas
Bezradność Anioła dotyk nas
On siedzi i patrzy, nierzadko zaszlocha
Widzi za dużo i bardzo nas kocha