Akceptacja niepłodności – jedna z najszybszy dróg do radzenia sobie z chorobą

Akceptacja niepłodności – jedna z najszybszy dróg do radzenia sobie z chorobą.
Niepłodność jest chorobą, z którą obecnie zmaga się co piąta para w Polsce. Statystyki wskazują, że problem będzie się nasilał. Jest to choroba trudna i podstępna. Według badań stan psychiczny u osób bezskutecznie starających się o dziecko jest porównywany do tego co przeżywają pacjenci dotknięci chorobą nowotworową bądź schorzeniami kardiologicznymi.
Choroba ta jest o tyle trudna, że pacjenci nie wiedzą, kiedy się ona zakończy. W podejmowanym leczeniu nie ma pewności, że dana metoda przyniesie oczekiwany rezultat i para będzie w ciąży, czy trzeba będzie uciekać się do coraz bardziej zawansowanych metod leczenia niepłodności.
Ta niepewność i brak kontroli nad proces jest jednym z najbardziej nieprzyjemnych uczuć z jakim mierzą się osoby chorujące na niepłodność. Pary wkładają bardzo duży wysiłek, zmieniają tryb życia, nie piją alkoholu, stosują specjalne diety, suplementują się, łykaj hormony, rezygnują z wielu obszarów życia a i tak nie mają gwarancji, że dany wysiłek przyniesie oczekiwany rezultat. Ten brak poczucia kontroli nad procesem jest źródłem wielu frustracji i złości w leczeniu niepłodności. Poczucie frustracji i złości, smutku i rozpaczy rośnie z każdym nieudanym cyklem. Może przerodzić się w depresje, która według badań najczęściej pojawią się między drugim a trzecim rokiem leczenia niepłodności.
Aleksandra Dembińska przeprowadziła badania, gdzie wykazała, że są osoby, które znaczenie lepiej radzą sobie z chorobą. Okazuje się, że im wyższa samoocena i akceptacja niepłodności tym wyższa satysfakcja z życia. Pacjenci, którzy akceptują chorobę, automatycznie wykazują optymistyczne, pełne nadziei podejście do życia, zaufanie do lekarzy, do metod leczenia, a także biorą aktywny udział w terapii. Tym samym kobiety nieskutecznie radzące sobie z problemem niepłodności – to kobiety otrzymujące mało wsparcia ze strony najbliższych, które cechuje równocześnie mniejsza akceptacja własnej niepłodności, niższa samoocena, niższa satysfakcja z życia oraz wyższy poziom lęku i depresji.
Jak zatem zaakceptować chorobę niepłodności, by nauczyć się z nią żyć i skutecznie sobie z nią radzić?
Zmiana mentalna – walczę o dziecko a jestem na drodze po moje dziecko
Trzeba zacząć od zmiany mentalnej patrzenia na nią. Kobiety chorujące na niepłodność mówią, o tym, że walczą o dziecko. Ta walka jest trudna i wyczerpująca. Przyjmują następne ciosy w postaci złych informacji, kolejnych zastrzyków, może wczesnych strat.
Jeżeli jesteśmy w walce nasze ciało jest napięte a organizm produkuje hormon stresu jakim jest kortyzol. Z kolei wysoki poziom prolaktyny i kortyzolu, zaburza owulację co uniemożliwia zapłodnienie. Wpadamy więc w błędne koło.
Patrzenie na niepłodność zmienia się, jeżeli „walkę o dziecko” zamienimy na „drogę po dziecko”. Jestem w drodze po moje dziecko, idę po nie. Droga jest kręta, czasami wymaga przystanku i odpoczynku, czasami decyzji, którą ścieżkę wybrać, czasami są na niej zakręty. Idę po dziecko oznacza, że biorę pod uwagę różne ścieżki. Czasami może okazać się, że dana droga jest już zamknięta i trzeba będzie skorzystać z objazdu.
Patrzenie na drogę po dziecko zmienia perspektywę, pozwala spojrzeć na chorobę niepłodności jak na podróż, podróż do swojego najważniejszego marzenia. Droga pokazuje też różne ścieżki na osiągnięcie swojego celu.
Coming out – najważniejszy składnik radzenia sobie z chorobą
Badania A. Dębińskiej (2014) wykazały, że kobiety, które nie radzą sobie z chorobą niepłodności to kobiety otrzymujące mało wsparcia ze strony najbliższych. Najważniejszym składnikiem wsparcia społecznego jest jednak powiedzenie osobą najbliższym, rodzinie, znajomym z czym się zmagamy. Nie otrzymamy wsparcia, jeżeli najbliżsi nie będą wiedzieć na co chorujemy. Coming out jest jednym z najtrudniejszych momentów dla pary. Jest zaakceptowaniem faktu, że niepłodność jest chorobą i pokonanie wstydu z tym związanym. Nie wstydzimy się przecież tego, że chorujemy na cukrzyce, dlaczego w takim razie pary borykają się ze wstydem wynikającym z choroby niepłodności?
Patrząc na statystki, gdzie co piąta para zmaga się z problemem niepłodności może się okazać, że w rodzinie i znajomych nie tylko my mamy taką trudność. Coming out jest bardzo uwalniający. Opuszcza nas poczucie winny i osamotnienie. Jeżeli najbliżsi wiedzą o naszej chorobie milkną wtedy krzywdzące komentarze i pytania w stylu „a kiedy wy?” czy „kiedy w końcu będę miała wnuki?”. Pojawia się wsparcie, a pojechanie na święta czy imprezy rodzinne przestaje być już takie stresujące. Para wychodzi z cienia niepłodności, wychodzi do znajomych i rodziny. Bomba naładowana negatywnymi emocjami zostaje rozbrojona. Znika lęk i stres z tym związany.
Akceptacja choroby przyjdzie wraz z powiedzeniem o niej najbliższym osobą. Coming out pociąga za sobą dobre radzenie sobie z chorobą i jej skutkami. To co jest ważne to, to by nie podporządkowywać całego życia pod potrzeby leczenia. Powinno być ono jego częścią, a nie treścią.
Jeżeli choroby niepłodności nie będziemy trzymać w ryzach a damy jej rozgościć się w naszym życiu potrafi ona zagarnąć wszystko i skomplikować nasze życie. Pary rezygnują z wyjścia ze znajomymi, tracą ochotę na sex, bo najczęściej jest on tylko podporządkowany jednemu celowi – spłodzeniu dziecka. Czułość i intymność znikają z naszej sypialni. Niepłodność pozbawia przyjaciół i odbiera to co człowiek ma najcenniejsze – radość życia.
Stanie się jednak dopiero tak, jeżeli jej na to pozwolimy. A mamy na to wpływ. Może nie mamy wpływy na to co nas spotyka w życiu i z czym przychodzi nam się zmagać, ale mamy wpływ na naszą reakcję. Na to jak będziemy podchodzić do leczenia niepłodności, jak bardzo zawładnie ono naszym życiem.
Jak pokazują badania i praca z klientem radość i satysfakcja z życia jest możliwa dla osób chorującym na niepłodność. Bo jesteśmy czymś więcej niż choroba, która nam się przytrafia. I tak jak powiedziała Nightbirde w występie w Mam Talent „Nie możesz czekać z decyzją o byciu szczęśliwym do momentu, aż twoje życie przestanie być ciężkie”.
Edyta Zawistowska-Rola – psycholożka, certyfikowana terapeutka o specjalizacji Psychoterapia Integralna: Noo – Psychoterapia (akredytacja przez Viktor Frankl Institute oraz Association of Logotherapy and Existential Analysis) ukierunkowanej na sens i wartości.
Współpracuje z kliniką niepłodności „Gameta Warszawa”, gdzie otacza opieką psychologiczną pary zmagające się z chorobą niepłodności. Autorka ebooka o uważności dla początkujących. „Z uważnością do życia – Mindfulness, czyli być tu i teraz w prostych praktykach codzienności”. Autorka podcastu „Szczęście w codzienności”. Jest członkinią zarządu Fundacji ReVitaLife, gdzie zmienia patrzenie na okres późnej dorosłości, by była ona postrzegana jako czas wypełniony sensem życia, witalnością, dobrym samopoczuciem i radością.

You must be logged in to post a comment.