Konflikt wartości – wiara a in vitro – zagrożenie kryzysem egzystencjonalnym

Konflikt wartości – wiara a in vitro – zagrożenie kryzysem
egzystencjonalnym

Przez Polskę w ostatnim czasie przetoczyła się dyskusja na temat metody zapłodnienia in vitro, z racji wprowadzonej przez nowy rząd ustawy, dofinansowującej tę metodę leczenie niepłodności. Ustawa przeszła w Sejmie i Senacie, czekała tylko na podpis prezydenta RP. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki zwrócił się do prezydenta Andrzeja Dudy z prośbą o odmowę podpisania ustawy, która zakłada refundację metody in vitro z budżetu państwa, lub skierowaniu jej do TK.

Czy arcybiskup mógł to zrobić, skoro prezydent jest przedstawicielem wszystkich Polaków, nie tylko katolików? Jeżeli ktoś jest Polakiem i ateistą, to nie interesuje go to, co ma do powiedzenia instytucja kościoła w tej sprawie, bo do niej nie należy. W Polsce są przecież też inne wyznania.
Dlaczego w takim razie kościół tak bardzo ingeruje w życie społeczne i moralne obywateli? Dlaczego takiej opinii nie wygłosił przedstawiciel judaizmu lub innych religii? Zostawmy inne religie, celem artykułu jest pokazanie, jak wielką szkodę wyrządza Kościół człowiekowi i Polsce wtrącając się w tak delikatną sprawę, jaką jest posiadanie potomstwa.
A co jeśli Kościół myli się w sprawie in vitro? Co, jeśli jego opinia jest nieprawdziwa? Co, jeśli wcale nie ma racji? Co, jeśli Bogu leczenie niepłodności w taki sposób nie przeszkadza, ani go nie obraża?

Na przestrzeni dziejów Kościół przecież mylił się bardzo wiele razy.
Długo nie mógł zaakceptować, że człowiek pochodzi od małpy, czy, że Ziemia kręci się wokół Słońca. Oskarżał kobiety o czary i palił na stosie. Robił krucjaty krzyżowe i „nawracał” niewiernych bitwami i grabieżami. Działająca od XIII do XIX wieku inkwizycja – coś w rodzaju kościelnej Służby Bezpieczeństwa i Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej w jednym –
prześladowała, torturowała i zabijała m.in. naukowców za herezję.
Ktoś powie, to było średniowiecze, takie były czasy. Otóż każde czasy mają swoje wyzwania. Kiedyś była to teoria Darwina, dzisiaj jest in vitro.

A co, jeżeli kościół też myli się w sprawie in vitro?

Otóż bardzo dużo. Dzisiaj w Polsce mamy ujemny przyrost naturalny. W Polsce na świat przyszło najmniej dzieci od drugiej wojny światowej. W rok liczba ludności w Polsce zmniejszyła się o 141 tys., z pewnym wyjątkiem ten negatywny trend utrzymuje się od 2012 r. Powodów, dlaczego jest taka sytuacja, jest wiele. Skupmy się jednak na samym problemie niepłodności.
W Polsce co piątą parę dotyka choroba niepłodności. Chce mieć dziecko, ale z różnych względów, często medycznych nie udaje im się spłodzić potomstwa. Kliniki niepłodności cieszą się ogromnym powodzeniem, a do specjalistów są kolejki.

Na szczęście od 1 czerwca 2024 roku wejdzie program finansowania leczenia niepłodności przez państwo. Procedury inseminacji, in vitro, badania diagnostyczne są bardzo drogie i nie wszystkich Polaków było stać na to, by poddać się leczeniu i móc spełniać swoje marzenia o rodzicielstwie. Sama metoda leczenia niepłodności jest często ostania deską ratunku, jeżeli po drodze inne metody nie zadziałały. W ciągu 45 lat od opracowania metody in vitro, na świecie pojawiło się dzięki niej co najmniej 9 milionów dzieci. W Polsce pierwsze narodziny dziecka z
programu in vitro miały miejsce w 1987 roku. W kolejnych latach w kraju urodziło się ich minimum 100 tysięcy.

Niestety, mimo że ten sposób leczenia jest skuteczny, a program refundacji wejdzie w życie, to nie wszystkie pary z niego skorzystają, bo będą bały się potępienia w rodzinie. Nasza (jako Polaków) tradycja chrześcijańska i posłuszeństwo wobec Kościoła jest bardzo zakorzeniona. Osoby, które mierzą się z chorobą niepłodności, mogą doświadczać konfliktu wewnętrznego na poziomie wartości. Zderza się wartość wiary i tego, co mówi Kościół, z wartością i pragnieniem posiadania rodziny. Jeżeli taka osoba na pierwszym miejscu w wartościach ma wiarę i instytucję
kościelną to poczucie winy, wstyd, nie pozwoli jej zawalczyć o rodzinę. Nie pozwoli na to, by z czystym sumienie podać się skutecznemu leczeniu niepłodności, tym samym wiele par pozostanie bez potomstwa. Bez spełnionego marzenia i bez tego, do czego zdaniem Kościoła
jest powołane małżeństwo – posiadania dzieci.

 

Konflikt wartości – zagrożenie kryzysem egzystencjalnym

To są poważne konflikty wewnętrzne i często ludzkie dramaty. W parach dochodzi do poróżnienia i również konfliktu wartości małżonków. A wszystko za sprawą tego, że Kościół nie dał błogosławieństwa naukowej metodzie leczenie niepłodności. Konflikt wartości wiodących może doprowadzić do kryzysu egzystencjalnego i nerwicy neogennej. Taka osoba cały czas będzie się zastanawiała czy dobrze postąpiła, w życie wkrada
się lęk. Lęk może przerodzić się w jednostkę chorobową zwaną nerwicą.

Nerwica powstaje w związku z duchową egzystencją zderzeń wartości, konfliktów sumienia, frustracji egzystencjalnej lub pustki egzystencjalnej. Jest ona wynikiem utraty sensu, gdy dotychczasowy cel życia człowieka nie może być zrealizowany. Pacjent staje wówczas przed pustką egzystencjalną, nie wie, co robić dalej, ma wrażenie zawieszenia i utraty sensu życia.

Dla tego typu zaburzeń lękowych najbardziej skuteczną formą terapii jest logoterapia, inaczej mówiąc terapia sensu życia. Terapia w zależności od historii i przypadku pacjenta polega na rozszerzeniu osobistego systemu wartości i psychoedukacji. Niezależnie, jakie wartości wybieramy i dopuszczamy w swoim życiu, ponosimy za nie odpowiedzialność. I będą one miały wpływ na to, jak nasze życie wygląda i co w tym życiu się pojawi. Jeżeli wartości się nie zmieniają przez długi okres, wskazuje to na sztywność rozwojową, pacjent z jakiegoś powodu jest zablokowany na rozwój i trzeba sprawdzić, dlaczego tak się dzieje.

Warto pamiętać o tym, że wartości są zmienne w życiu człowieka, zrealizowane i spełnione po prostu odchodzą na drugi plan, a na jej miejsce trafia wartość, która aktualnie jest ważna w życiu człowieka. Na tym polega rozwój, chęć zmiany i uczenia się.

W parze, która stara się o dziecko i doświadcza konfliktu wartości, warto spotkać się na terapii i przepracować konfliktowe kwestie. Ważne jest, by obie osoby w parze w wolności podjęły decyzje, jak chcą, by ich wspólne życie wyglądało. Podjęcie decyzji w wolności oznacza zadecydowanie o sobie na podstawie własnych pragnień i wartości, a nie tego, co powiedzą inni. Jeżeli człowiek nie wybiera siebie i nie podejmuje decyzji w wolności – nie decyduje za siebie. Jest wtedy obserwatorem, śledzi czyjeś życie, często też żyje czyimś życiem. Może doświadczać również zawieszenia między przeszłością (kiedyś to były czasy) a przyszłością (życie marzeniami,
nierealnymi celami).

Moje subiektywne zdanie na temat in vitro

Jako psycholog specjalizujący się w pomocy parom z chorobą niepłodności, a zarazem katoliczka, nigdy nie miałam wątpliwości co do samej metody leczenia niepłodności. Uważam, że relacja z Bogiem w tej materii i posiadanie rodziny jest tak delikatną sferą życia, że żadna instytucja nie powinna mieszać się w te sprawy.

Myślę, że cała dyskusja sprowadza się też do władzy nad człowiekiem i jego wyborami. Mam przekonanie, że Kościół chce nam odebrać sprawczość w tej materii, zapominając, że człowiek jako dziecko Boga ma wolną wolę i sam ma relacje z Najwyższym, potrafi rozeznać się w swoim sumieniu, co jest dla niego dobre.

Osobiście bardzo wierze w talenty człowieka, w ludzką moc tworzenia i działania. Bóg działa dla nas przez miłość i talenty drugiego człowieka. Działa przez nas i daje ludziom powołanie, naukę do odkrywania chorób, leczenia ich, badań. Lekarze poprzez powołanie, realizują swoje talenty,
służąc tym samym ludziom i wypełniając jego wolę. Służą ludziom i minimalizują ich cierpienie w różny sposób.

Metoda in vitro jest dla mnie połączeniem nauki i miłości do przyszłego potomstwa. Z jaką wiarą i determinacją oraz często cierpieniem zarówno fizycznym, jak i psychicznym muszą się zmagać pary borykające się z chorobą niepłodności, to wiedzą tylko one. Ufam, że oświecenie w kierunku metody in vitro jeszcze przyjdzie do instytucji Kościoła. Wszystkim nam przecież chodzi o miłość. Miłość do dzieci, drugiego człowieka i wolność w podejmowaniu odpowiedzialnych decyzji.

Autor:

Edyta Zawistowska-Rola – psycholożka, terapeutka w trakcie
certyfikacji

https://edytazawistowska.pl/

https://www.instagram.com/edyta_zawistowskarola/

https://www.facebook.com/EdytaZawistowskaRola